Resolution #1: Uggg - will obviously lose 20 lbs.
#2: Always put last
night's panties in the laundry basket. Equally important: will find nice
sensible boyfriend and stop forming romantic attachments to any of the
following: alcoholics, workaholics, sexaholics, commitment-phobics,
peeping toms, megalomaniacs, emotional fuckwits, or perverts. Will
especially stop fantasizing about a particular person who embodies all
these things...
Postanowienia noworoczne... Uwielbiamy je i nie cierpimy. Oznaczają nowy początek, nadzieję i szansę, ale jednocześnie uzmysławiają klęskę tych ubiegłorocznych. Czy jest sens ustanawiać je sobie co roku? Ile z nich udaje się dotrzymać? Czy warto je zapisywać. Jak egzekwować od siebie przestrzeganie ich? Nie wiem. Jestem w tym fatalna. Uwielbiam stawiać sobie cele ale zawsze mam problem z dążeniem do nich. Pewnie zbyt dużo marzeń, ambicji, chęci, a zbyt mało samozaparcia i silnej woli.
Moje postanowienia w 2013 r.
- schudnę. By nosić słodkie sukienki, bikini z prawdziwego zdarzenia, szorty, płaskie butki. By podobać się sobie i czuć się dobrze.
- będę ćwiczyć. Nie tylko po to by schudnąć, ale by czuć się dobrze. Po to, by nie bolał mnie kręgosłup. Ból odbiera radość życia.
- zapuszczę włosy. Bo dawno nie były długie. By zaplatać je we francuskie warkocze (wygląda to klasycznie i romantycznie).
- wstawać rano (energicznie). Trochę dziwnie się czuję pisząc to w piżamie i w szlafroku, leżąc w łóżku pod kołdrą...(wzięłam wolne z powodu przeziębienia, ale zaraz wstaję, biorę prysznic i ubieram się ładnie!!!). Praca w częstym trybie 'home-office' wyzwala we mnie leniuszkę.
- dbać o dom. Pomimo, że sprzątanie absolutnie do moich hobby nie należy, wiem, że prawdziwa kobieta to też dobra gospodyni. A grzech nie dbać o najbardziej urocze poddasze na Mariensztacie. Bez przesadyzmów, bo pedancki porządek nie pasuje ani do mnie, ani do tego mieszkania.
- dawać z siebie to, co najlepsze. Bliskim. Wszystkim z otoczenia. Kochać i rozumieć. Nie osądzać.
- Czytać. Tak samo dużo i jeszcze więcej.
- Oglądać. Dużo dobrych filmów w ulubionych kinach. Sztuki teatralne i wystawy które trzeba zobaczyć. Zapisywać, opisywać, polecać.
- Gotować. Zdrowo i z pasją. Fotografować. Robić zakupy regularnie, a nie od święta :).
- Nauczyć się piec chleb i ciasta. Ciast nie za dużo!
- nauczyć się robić sushi i zupę Pho.
- Zrobić kurs przewodnika po Warszawie. Wiosenny.
- Nauczyć się francuskiego.
- Podróżować. Wykorzystywać podróże służbowe by poznać i zobaczyć jak najwięcej.
- Częściej jeździć do domu.
- cieszyć się życiem jak nigdy wcześniej.
- organizować się. Oznacza to nie tylko pakować walizkę przynajmniej jeden dzień przed podróżą...
- Sprawiać sobie przyjemności. (zamiast smutków i frustracji :)
- Pilnie pracować i oszczędzać trochę $$$!
- dotrzymywać postanowień noworocznych!

ja też marzę o nauczeniu się przygotowywania sushi...nie tylko jego konsumowaniu;p ...Mamy wiele wspólnych "postanowień", choć ja postanowiłam ich w tym roku nie mieć...;D
OdpowiedzUsuńCiekawie zapowiadający się blog, z przyjemnością będę gościem;)
Pozdrawiam;)
dość sporo tych postanowień :) ale trzymam kciuki!!! i pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńaaaaaaaaa pierwsze komentarze!!!! <3 Dzięki Dziewczyny!
OdpowiedzUsuńWiem, że jest ich sporo. Jak co roku. Tyle, że w poprzednich latach nie zapisywałam... Może więc w tym roku choć kilku uda się dotrzymać? Zobaczymy!
Pozdrawiam noworocznie!
w 75% tak samo wyglądaja moje postanowienia :P
OdpowiedzUsuńpozdrawiam,
Szana!